Nowość - Społeczność Ja.w.Polki.pl

"Dziwny ten świat"
Dziwny jest ten świat - stwarza kłopoty i nimi rządzi - człowiek - człowiekowi wilkiem i - jeden drugiego sądzi.


Krzywda, krzywdę goni - dobroć - zło zamiata - czy jest gdzieś we wszechświecie - lepszy kawałek świata ?

Dokąd pójść - po sprawiedliwość dla ludzkiej bezmiary ? Na zło prawdziwe - nie ma adekwatnej kary !


Politycy - są ich całe chmary - tylko o swe stołki dbają. Przed wyborami - jedynie - są hojni i dobrze gadają...


Szczury, krety, osy - polityczni agenci i donosiciele. Czyhają i atakują przyjaciół - jak zolądek zatrute ziele.


Molestowania , mobbingi i dyskryminacje - to współczesności i zła powszechnego aspiracje !



1.Miłość
Przyszła do mnie miłość niespodziewanie,
Pani z twarzą szalonego olśnienia.
Podała mi na tacy słodkie danie.
Odziana w szaty rajskiego objawienia.
Oczy miała jak kasztany jesienią
Rzucała słonkiem w me włosy z rumianku.
Okryła mą duszę wielką nadzieją...
Była mi bliską nocą i o poranku.
Przyjęło ją moje ,naiwne odwzajemnienie.
Lecz ona szukała trudnych dróg.
Miłość z oszustwem szły jak ciene.
I przekroczyły szybko, nienawiści próg.
Otworzyłam dla niej serca swego podwoje.
Pielęgnowałam ją jak ogród pięknych róz.
Znosiłam z nią zycia, trudy i znoje.
I nic z tego- odeszła i nie ma jej już.!

2. Senny ślub
Braliśmy ślub...
Niosłeś mnie na rękach,
aż do ołtarza
tak we śnie się zdarza
Jak stokrotka polna-
lekka i frywolna byłam-
czule do ciebie się tuliłam.
Byłeś w tulipanowym fraku-
usta twe lśnily-
kolorem polnego maku.
Ja miałam suknię-
jak rozwinięta biala roza.
W ręce mej-
jaśminów wiązanka nieduza.
Na mej głowie pachniał -
z bzów wianek -
i rozwiewał welon,
z wiosennych sasanek.
Szczęscia czar nas niósł ;
Zbierałeś nektar z mych ust.
Rozrzucałeś wkoło słodkie cukierki.
Z oczu twych tryskały płonące iskierki.
Cichutko obiecywałeś mi ...
Zycie jak w bajce -
I darowałeś swe serce na zawsze.
Tak miało w naszym zyciu być,
lecz to był tylko sen. -
Tak mogło tylko się śnić ! ...
Spotkałam wczoraj - miłość...
Co za nostalgia i radość!
Serce me miało szesnaście lat.
W dłoniach rozkwitał - ambrozji kwiat.
A ona - tak chciwie - ona ...
W me młode ramiona wtulona.
Taka zwiewna,lekka i różowa.
Kusząca,cichością ukojona.
Iak miód jej szeptu słowa.
Czułości niebiańskiej oczy
Nie wiem, czy jeszcze -tak mnie zaskoczy !
Z serca wyrosłeś wiosenny kwiateczku.
Swe pachnące płatki - skladałeś.
W mym - policzka dołeczku.
Jak pawie piórko ,frywolnie fruwałeś.
W srebrnych kroplach ,rannej rosy.
Ciepłości mych stóp- szukałeś.
Mymi myślami i sercem wirowałeś
Pieszczotliwie w me usta spragnione.
Czar dozgonnej wierności sypałeś.
Nostalgia miłości ,z młodości zrodzonej.
Rajsko w pełni księżyca,serce mamione.
TAKIE piękne uczucie a -jednak
JAK pajęczyna,szarzeje i nitki zrywa.
Zamienia się w wodę - i strumieniem odpływa...
TERESA K.
Kochaj mnie
Kochaj mnie- jakbym była różą
Kochaj mnie - jakbyś był bratkiem
Napełnij moje serce i duszę
Swej namiętności i czułości dostatkiem.
Świtem mnie kochaj i nocą
I rankiem z krysztołową rosą.
I całym pięknem serca i jego mocą.
Przynoś perły uczuć rozwianym wlosom.
Kochaj mnie-bo pragnę tego...
Skrzydla miłości daj pragnieniom.
Nie odmawiaj mi tej radości-to nic złego
Daj szansę mi i moim marzeniom .
W dzisiejszym zgiełku i zamęcie .
Kochaną być i kochać szczerze.
To - raj na ziemi i szczęście!
Myśle,że pokochasz mnie-w co mocno wierzę!.
Myśl marca
W Kołobrzegu myśli tęskne zostawiłam,
W falach morza serce swoje zatopiłam.

wiersz 5 cd.cyklu
Senny bal
Snił mi się bal -
byliśmy razem - ja i Ty.
Z rosy miałeś garnitur .
Ja miałam suknię z mgły.
Tańczono w zadumie i z lekka
Taniec , zmęczonego człowieka.
Nagle ,stanąłeś pośrodku sali .
Wszyscy w tańcu się zatrzymali.
Twój cień ,owinął się...
W mojej sukni mgle.
Delikatny , subtelny,rozkoszny.
Zsunął si ę pod moje stopy.
W miejscu tancerzy.
Pojawiły się niebieskie obłoki.
Z mego ciała dusza uleciała.
W pajęczynie nieba ...
Z Twoją się spotkała.
Byłeś jak szczęścia słodkie łzy.
Taki piękny i czuły ,który po nocach...
Marzycielce się - marzy i śni.
Całowałeś me usta,zbierając cierpki pyłek.
Delikatnie - motyla ,dotykał motylek.
... lecz krótką chwilę.
Morfeusz przerwał -nić cieniutką snu.
Skończył się miłosny cud...!
w.6
Meandry miłości
Miłość jest , jak miód.
I jak , ziarno gorczycy.
Znosi , kazdy życia trud.
I jest , koszem słodyczy.
Mknie w slońcu i gdy deszcz pada.
Skrada się lub odważnie kroczy.
I ma różnego koloru oczy.
Czasem jest , jak anioł niewinna.
I też zazdrosna , zdradliwa.
Słodka i cierpka jak pigwa.
Często jest delikatna i tkliwa.
Liczne są miłości atrybuty.
Gra uczuciami i serca kusi.
Taki , czar jej przez los wykuty
Miłość liczne przymioty mieć musi....
w.6
Głód duszy
Podaruj mi choć-
Czastkę swego serca.
Daj mi maleńki skrawek uczucia.
Bez ciepła i miłości Twej
Niczym ,jest moja dusza.
Chyba już wiem -
Nie zdarzy sie żaden cud !
Twe serce twarde jak głaz
Chłodne i zimne, jak lód.
Już nie da się złożyć piosenki.
Ze zniszczonych ,zdartych nut.
Ku pamięci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i wszystkich ofiar.
Pogrążeni w żałobie - pamiętajmy, że śmierć jest wszechmocna .
Niszczy materię ,ale nie ma mocy nad duszą.
Tragedia naszej Ojczyzny nie omija.
Nastąpiła powtórka dawnego Katynia.
Niepojęta tajemnica Bożej opatrzności.
A nam pozostaje - modlitwa,pamięć i życie w jedności i życzliwości.
T.K.
Niepewna miłóść
Nie wiem skąd .....
Przyniosło życie to uczucie -
Zamieszkało w mym sercu -
Trochę mniej- niż krócej .
Niebo i księżyc noce nasze rozjaśniały.
A dzień nabierał słonecznej barwy.
Wielkie ,to szczęście -
Chociaż przez chwilę ,być kochaną.
Mieć ; górę tęsknych mśli i buzię roześmianą.
Letni wiatr ,pieszczoty nasze gładził.
A , los - rozdrożami nas poprowadził.
Szybko ; to co piękne się skończyło.
A ja, do dziś nie wiem.
Jak ,naprawdę z naszą miłością było !...
Moj anioł. Dla Kingi ;D
Pragnęłam spotkać swojego Aniola ...
Szłam wśród zbóz drózką polną -
Nagle - ciepły, bliski głos woła-
Jestem tutaj moja droga !
Gdzie jesteś ? Nie widze cię.
Nad twoją głową -
I w duszy twej zasłonie wiszę -
twoje myśli i rytm twego serca slyszę !
Jak wyglądasz mój niewidzialny Aniele ?
Duch mój - podobny do duszy w Twoim ciele.
A dusza twoja jak wygląda ?
Spójrz na zdzbło trawy i na kwiatek polny -
W nich duch mój tkwi frywolny.
Tak samo w Tobie drzemie moja anielska siła.
Jak zboczysz na złą drogę
Ona - będzie cię bronila.
Więc - nie czekaj na nasze spotkanie.
I nie myśl o moim wyglądzie.
Spaceruj i zyj bojaźliwie i godnie -
Twarzą w twarz spotkamy się.
Na ostatecznym boskim sądzie.
Ja - Anioł stróz twój Boży
Jestem z tobą o kazdej porze !
Dbam o twój smutek, twoją radosć -
I o to - w jakiej jesteś potrzebie ...
Wierz mi- Człowiek-
Prawdziwe szczęscie spotka jedynie w Niebie.
I tak rozmowa nasza się toczyła ...
Ciepła, szczera i miła.
Za płotem stał moj dom -
Marzenia w polu zostawilam...
Przede mną furtka - drózka się skończyła.
Miłości
Świat sezamem jest rozmaitości.
A w nim :
Kuferki różnych miłości.
Miłość fałszywa i prawdziwa.
Młodzieńcza - głupia zwariowana.
Starsza - mądra i dojrzała.
I tak, jak rożni są przyjaciele.
Miłości jest wiele.
Pazerna ,co wszystko zabiera.
I ta,do bólu oddana i szczera.
Spokojna ,jak strumyk,Nemezis uciszona.
Zwariowana,głośna i szalona.
Są też miłości:
Bliskie jak dwie gwiazdki na niebie.
Niby kochające,ale dalekie od siebie.
Wzajemne i nieodwzajemnione .
Burzliwe,jak fale morskie wzburzone.
Są i inne:
Uczciwa i bezinteresowna.
Jak Afrodyta piękna i nadobna.
Jest miłość żądzą zakuta.
Podstępną Amora strzałą zatruta.
A także są :
Niewierna i najwierniejsza.
Druga,trzecia,czwarta i pierwsza.
Krótka,mglista i przelotna.
Jak Nimfa ,chwilowo zalotna.
Czuwająca, dozgonnie wieczna.
Serdecznych uczuć strażniczka
Nike , odważna i waleczna.
T.K.
Refleksja nad wczorajszym dniem.
Z A Z D D R O Ś Ć
Spotkałam wczoraj zazdrość.
Miała suknię z nienawiści.
I woalkę z suchych liści.
Wychodziła naprzeciw zawiści.
Obok niej,w żółtej sukience szła zdrada.
Za nimi podążały ; chytrość i pogarda.
Wszystkie, złym duchem odziane.
Bogactwem łatwym i dumą zalane.
W jednych ; hardość i podłość duszy.
Drugim, diabeł złością służy.
W sukniach gorzkiej namiętności powiewie.
Snują się po świecie -
SĄ WSZĘDZIE -
Tak blisko siebie - je znajdziecie !...
Aforyzm majowy
Wiosna ,maj -uczucia radośnieją....Świat do życia pędzi i szaleje.
Serca płoną miłością i słonkiem złotym do innych się śmieją!...
maj 2010 r.
W I A T R O Ł O M Y U C Z U Ć - opowiadanie wspomnień cz.1
Umiłowanie mojego Mazowsza
###############################
'' Wieje wiatr wieje.
Łamie krzewy i drzewa .
Wspomnienie niesie tam -
Gdzie przeszłość zalesić trzeba !...''.
Na równinie mazowieckiej wśród wstążek Buga,Narwi i Wisły - piękne, dzikie
krajobrazy ,malowane pędzlem natury ,powoli nikną w swojej oryginalnej krasie.
Tutaj przeżyłam dzieciństwo,młodość i tu pozostanę na zawsze.
Mój dom rodzinny położony był w miejscu wszystkich barw codzienności wiejskiej.
Na kamiennych podwalinach,drewniany,solidnie wykonany z pięknie rzeżbioną werandą
i użytkowym strychem. W oknach skrzypiały na wietrze malowane na zielono okiennice.
Leśniczówka - Zalesie ,wspaniale położona wśród mazowieckich lasów,łąk i pól.
W oddali widać było horyzontalny zarys najbliższej wioski Łosino.Mój ukochany dom,
znajdował się pomiędzy dwoma pasmami lasów. Dumnie stał ukryty w borach – kompleksie
natury i ekologii. Obraz krajobrazu wywoływał wrażenie bajecznego,cudownego miejsca
na ziemi. Leśniczówka wkomponowana w ten pejzaż była azylem dla wczasowiczów
z Warszawy.Śliczność tej okolicy sprawiała,iż dusza moja od dziecka, romantyczniała,
a las nie miał dla mnie żadnych tajemnic. Toczyłam rozmowy ze starym dębem,
przemawiały do mnie brzozy,smutki moje,rozweselały ptaki swoimi koncertami.
Podczas wieczornych spacerów po lesie , w moje uszy wpadały przepiękne kompozycje,
mazurków ,preludiów , etiud ,które wydobywały się ze smyczków brzóz . Ich gałązki,
trącane leciutkim wiatrem ,tworzyły zachwycające i rozbudzające serce i duszę melodie.
Runo leśne,pachniało jagodą i poziomką, a w powietrzu unosił się rozbrajający zapach
sosnowej i świerkowej żywicy.
Miejsce to było dla mnie radością, niedogonionym zachodem słońca, tęsknotą dnia.
Kilka metrów od leśniczówki w gąszczu krzewów i drzew przebłyskiwała, przestrzenią
i błękitem słonecznego nieba - polana. Po środku polany lśniło swym czystym lustrem
wody jedyne w lesie żródełko . Wokoło zadziwiająca bujność traw,dzikich roślin,a wśród
nich moje ulubione fioletowe dzwonki. W górę pięły się pnie sosen,świerków, a ich korony
delikatnie i subtelnie tańczyły poloneza,czasami rozbudzone wiatrem,wywijały siarczystego
oberka. Najpiękniej polana wyglądała w maju ,po deszczu . Ze zródełka unosiła się para.
W koronach drzew,wisiała wielobarwna tęcza. Zwierzątka leśne licznie gromadziły się
przy swoim poidełku. Sarenki,jelenie,dziki,lisy – otaczały zgodnie swoją studzienkę z wodą.
Gasiły pragnienia upalnego dnia.Kąpielom, pluskom,zabawom nie było końca.Na złamanym
konarze sosny,rzuconym przez wiatr na wodę,jak po kładce biegały wiewiórki , wymachując
rudymi kitami.
Tak to był raj dla zwierząt. Mój też .W mojej osobowości rozkwitało umiłowanie ojczystej
ziemi, mojego kochanego Mazowsza. Do dzisiaj mnie ta ziemia od innych jest milsza.
Tutaj stąpam po piaskach. Tutaj błądzę po przeszłości zgliszczach.
2 -
Bardzo zaprzyjażniłam się z moimi leśnymi przyjaciółmi. Przychodziłam na polanę
w każdej wolnej chwili . Miejsce to przywracało mi wiarę ,iż świat jest piękny,życie ma sens
i warto chociaż marzyć. Często w leśnej ciszy kończył się wspomnieniami i nostalgią,
kolejny dzień mojej młodości . Obok mnie siedział lub biegał mój kumpel Azorek ,który
ganiał zaprzyjażnionego zająca .Była to fajna ciesząca oczy zabawa w ganianego.
Zdumiewało mnie to miejsce. Na skraju lasu rozległe pola i łąki ciągnęły dal ,dokąd
okiem sięgnąć. Łany urodzajnych zbóż , szumiały i kołysały się jak fale pogodnego morza.
Wiatr grał w nurcie przepływającego tuż przy leśniczówce strumyka. Ptaki leśne i polne,
śpiewały prześliczne kuranty i ballady o tym - jak dobry Bóg ,stworzył tak cudowną
krainę. A z ich ptasich piosenek wyrywały się słowa ,które niosło echo ponad lasem,
daleko.daleko... Refren ptasich koncertów mam w uszach do dziś '' zatrzymaj się
człowieku,nie śpiesz się ,żyj chwilą ,żyj dniem. Spójrz jakie dziwy .przyroda kryje, nie
goń za majątkiem,nie tylko po to ,na tym świecie żyjesz .'' Takie odnoszące się tony
do rozpędzonego człowieka było słychać w głosie natury .W mojej głowie układały się
już rymy poetyckie ,w duszy grała nostalgia rozbudzona siłą twórczej Veny. I tak ,
powstał mój pierwszy utwór poetycki ;
Ballada mazowiecka
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Kwitną sady,szumią lasy.
Wiatr ,gra w nurcie rzeki.
Wierzby i brzozy wtórują radośnie.
Mazowieckie ,ludowe przyśpiewki.
Spod sklepienia błękitnego nieba.
Śpiew skowronków ,płynie na równinę.
Stworzyłeś mój dobry Boże .
Malowniczą ,prześliczną krainę.
W polu rolnik, ziemię orze .
W zbożach płoną maki.
Mazowieckie, barwne łąki.
Żaby, bociany i tataraki.
Miasta i wioski zadbane.
Ludzie gdzieś się śpieszą .
Idę i ja do swojej szkoły.
Zieloniutką polną ścieżką.
W sosnowych borach sarenki i dziki.
Po polanach wesoło biegają .
A na polu,mego dziadka .
Smacznie śpi,pod miedzą zając.
Wszędzie pięknie jest.
Rodzinnie i miło ...
Tutaj ja się urodziłam.
Tutaj życie,mój dom urządziło.
Po tej ziemi,stąpać się uczyłam.
I po kwietnej łące,motyle goniłam.
Tutaj ,wszystko jest mi najdroższe...
Bo to, moje ukochane - piękne Mazowsze !.
Wiatrołomy uczuć cz.2
Znaki czasu - pierwsza miłość
*******************************
Letnie poranki jawiły się blaskiem złocistego słonka,mgiełką srebnej rosy,zapachem
bzów i jaśminów pod oknami wiejkich chałup.
Azorek i ja przed śniadaniem podziwialiśmy piękno natury nad strumyczkiem.Tam,
przyroda witała dzień radością i witalnością swoich sił. Siadałam na kamieniu, Azorek
brał ranną kąpiel. Z dala dzwony od św. Izydora wydzwaniały podziękowania stwórcy
wszechświata '' za słońce,niebo,wodę,cały świat,za kwiaty,ptaki,lasy ,pola i za miłość
ludzi''. Pieśni przyrody rodziły się w mojej romantycznej ciszy duszy.Uwielbienie do stron
rodzinnych pozostaje na zawsze.Każdy ,ma swoje najdroższe miejsce na ziemi ,bądż
wierną pamięć o nim.
Ojciec mój był leśniczym.Często w naszym domu odbywały się spotkania stróży
lasu.Wtedy ja i dwaj moi bracia,mieliśmy czas dla siebie.Mama krzątała się po podwórku
i ogródku.Ja ,czesto rowerem jezdziłam do wsi i swojej najserdeczniejszej koleżanki
Mirki.Byłyśmy wiernymi ,przyjaznymi sobie osobami. Miałyśmy wiele sekretów.
Pewnego dnia ,jadąc do koleżanki,spotkałam po drodze listonosza ,były to wakacje.
Zaczekaj Nina ! - zawołał . Mam dla was depeszę. Co to za wiadomość ? - A , zjeżdżają
do was warszawiacy !. Ale ,będzie gwarno i wesoło w tej waszej oazie- odrzekł
i odjechał. Wpadam do Mirki i wołam ; Bedą fajne wakacje!.- przyjeżdża ferajna z
Warszawy.Mirka oczekiwała od dawna na swoją sympatię Włodka poznanego dwa lata temu.
Teraz ,to my miałyśmy już po 16 lat. Były z nas niebrzydkie laski,ja blondyna, ona
brunetka. Wiesz Nina - rzekła koleżanka. Tego lata to i ty zakochasz się po uszy...
Co ty bredzisz ! .A założysz się ,że tak. A o co ? . No o noc spędzoną w lesie.Ty ze swoim
nowopoznanym i ja z Włodkiem. I tak pogwarzyłyśmy ,śmiechom ,żartom nie było końca.
Moje usposobienie przepełnione jest do dzisiaj humorem i uśmiechem. Mirka odprowadz-
ła mnie pod las i rozstałyśmy się.
Za trzy dni ,w sobotę zajechała do naszej leśniczówki cała grupa gości. Jedna połowa
domu z werandą od strony lasu była do ich użytku. Przyjechała ciotka Zuzia z córką
Krysią, ciotka Wanda z Włodkiem ,chłopakiem Mirki ,koleżanka ciotki Zuzi z mężem
Jurkiem i synem Markiem. Oni byli tutaj na wakacjach pierwszy raz.I właśnie wróżby
Mirki roztaczały swój czar.Ten młody chłopak,ten przystojniak ,pełen wdzięku od razu
wpadł mi w oko. '' Boże ,szeptałam nocą sama do siebie.Muszę go poderwać.Jest jak
marzenie; śniady brunet o piwnych oczach,jak kasztany. Ma taki zgrabny nosek,namiętne
usta,białe jak śnieg zęby i lekki młodzieńczy zarost.'' Mój typ .. Mój typ !....wołałam
do drzew, zwierzątek, kwiatów na polanie. Już wiem,- zauroczył mnie ten Marek.
Rozkwitała w moim sercu nadzieja na coś nadzwyczajnego,coś pierwszego i cudownego.
Nogi i oczy nosiły mnie za nim. On odwzajemniał moje zainteresowanie jego osobą.
Wodził za mną oczami od pierwszego wejrzenia, lecz był bardzo,bardzo nieśmiały.
Na drugi dzień Włodek poszedł do Mirki.Goście z rodzicami zabawiali się.
My oboje ,jak błędne owieczki ,krążyliśmy wkoło lesniczówki.Moja śmiałość była
większa . Marek- mówię - chciałabym pokazać Ci cudowne miejsce w tym lesie.
Tak ! - proszę ,bardzo chętnie . Idziemy? , Idziemy !
c.d .n.;
Wiatrołomy uczuć cz.3
Pod płaszczem pozornej mej nieśmiałości z niedowierzaniem zaczęło spełniać się
marzenie nastolatki. W milczeniu ,bez pośpiechu błogim spacerkiem wkroczyliśmy
na leśną drogę. Odurzył nas zapach leśny. W powietrzu było parno i nagle lunął ciepłydeszczyk. Pod baldachimem rozłożystej jarzębiny stanęliśmy jak pod parasolem .Wtedy Marek przytulił mnie i pocałował w policzek - kilka razy wyszeptał ; podobasz mi siębardzo,bardzo... Serce me przeszedł dreszcz szczęścia i radości. Wiesz , wyszeptałam i ja - też bardzo Cię polubiłam . Nie mogłam pierwsza wyznać miłości od pierwszego wejrzenia. Motałam się w myślach i słowach. Deszcz ustał , ruszyliśmy na polanę.Zwierzątka otaczały miejsce swojej kąpieli i fikuśnych zabaw . Źródełko parowało,zapach runa leśnego roznosił eteryczną woń , która drażniła nasze serca trącone strzałą Amora . Nie wiem skąd , tuż za mną znalazł się mój Azorek i ciepłym spojrzeniem spoglądał na Marka. Chyba to dobry znak - pomyślałam i jemu wpadł w oko.Nina , Nina ... nagle woła radośnie Marek. Zobacz - jak zabawnie tańczą dwie wiewiórki na konarze drzewa. Spojrzałam , tak - rude kity wirowały w różne strony. Sprytnie podskakiwały to w górę ,to w bok uderzając w swoje przednie łapki, a skacząc na tylnych.Poczuliśmy się jak w teatrze zwierząt. Jak to możliwe, szepnął Marek ,poderwał moją dłoń i subtelnie ucałował. Azorek podskoczył i złapał go lekkim chwytem za spodenki.Tak piesek był moim przyjacielem i zazdrość okazała się słuszną. W uścisku dłoni,
pełni pozytywnych wrażeń wróciliśmy do domu. Za płotem Mirka głośno krzyczała -
Uszanowanie miłości ! ... Co Ona wykrzykuje,oboje speszyliśmy się . Robimy dzisiaj
ognisko - oznajmił Włodek !. Przyjdźcie na dziewiętnastą do Mirki. Fajnie, fajnie !
zawołał mój chłopak. Miałem jechać nad morze,a siłą rzeczy znalazłem się tutaj. Piękne
krajobrazy, bajeczny las - i Ty moja królowo. Wybacz mi , - jesteś moim snem, tak
wiele razy jawiłaś się w moich sennych marzeniach. Czy, czy ... masz kogoś ?...
zapytał powściągliwie. Nie, nie - odrzekłam. Od dzisiaj jestem Twoim chłopakiem -
zgadzasz się, zgódź się , błagam . Dam Ci odpowiedź wieczorem - w duszy mej, już
huragan wypychał na wolność słowa tak ,tak...
Słońce chowało swą purpurową twarz za horyzontem. My szliśmy blisko siebie, dróżką
polną porośniętą wysokimi trawami. Cieplutki , lekki wietrzyk niósł echem , śpiewne
szumy lasu, zbóż i rechot żab.
Zabawa u Mirki była udana. Zebrała się młodzież z wioski. Pieczono kiełbaski, skakano
przez ogień i tańczono przy muzyce z adapteru . Jadą wozy kolorowe,były hitem tamtego
lata. Marek miał trochę zmartwioną minę, gdyż podrywał mnie adorator Zbyszek.
Okazywał swoją zazdrość i chciał wracać. Szliśmy przez łąki i dotarliśmy do głównej
drogi wiodącej do leśniczówki. W powietrzu panował błogi spokój. Noc była bardzo
ciepła,aczkolwiek gwiaździsta. Bawiliśmy się złotymi punktami na wysokim niebie.
Marek wymyślał ; Ninka spójrz, te dwie gwiazdki nad nami -to My....Trzymając mnie
za rękę nagle zatrzymał się , a potem błagalnym tonem rzekł. Miałaś dać odpowiedź.
Czekam , pełen niecierpliwości. Co - ty tak drżysz ? - pytam. Nie rozumiesz, takie dziwne!.
To z miłości do Ciebie. Nie wiem ,co się ze mną dzieje. Obiecywałem sobie, że zakocham się
po studiach. Uczuciem nie można rządzić. Oniemiałam i znieruchomiałam . Noc ukryła moją
śmiałą radość. W głębi serca , czułam tak samo. Tak samo mocno, biło moje serce.
Słyszysz mnie – szeptał . Czekam na odpowiedź. Tak- Marku, słucham, słucham ...
To znaczy,że możemy chodzić ze sobą. A Ty co do mnie czujesz ?. Byłam w tej chwili,
okrutna - Czas pokaże co z nami będzie. Posmutniał, czekał na odwzajemnienie słów
miłości. Ja ,jeszcze bardziej ,być może byłam w nim zakochana. I dlatego ,nie mogłam
wyrwać z siebie - kocham Cię, kocham Cię ....Niebo granatowe nad nami rozbłysło
gwiazdą pierwszej miłości. Spontanicznie wpadliśmy w swoje ramiona. Pocałunki, słodkie
jak miód zamknęły nasze usta. Wtuleni ,że aż słyszeliśmy rytm naszych serc ruszyliśmy
w stronę domu. W kilku oknach leśniczówki jeszcze paliły się żarówki. Dorośli finalizowali
swoją ucztę. Na podwórku przywitał nas Azorek, mrucząc radośnie. Rozstaliśmy się
w milczeniu. Marek poszedł spać na strych. Ja pościeliłam sobie na werandzie. Wtulona
w koc ,przytulając pieska zasnęłam po pełnych gorących wrażeń ; dniu i wieczorze.
W myślach sennych świeciły gwiazdy szczęścia , w sercu wiatr łamał uczucia, pierwszej
młodzieńczej miłości.....
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
ciekawe są wiersze!!!! zapraszam na mojego bloga
http://kasim.blogerki.pl/