Nowość - Społeczność Ja.w.Polki.pl


Styl życia
Polki.pl
Uroda.pl
Viva.pl
Dziecko i wychowanie
BabyOnline.pl
CiazaPorod.pl
MamaCafe.pl
AbcKarmienia.pl
ZdrowyBobas.pl
Czasopisma
Przyjaciółka
Party
Hot M&S
Uroda
Vita
Twoje Dziecko

Mamo To Ja
Twój Maluszek
Przedszkolak
Przekrój
Dom i Wnętrze
Serwisy specjalne
Viva Photo Awards
Kolekcje filmowe
Fundacja Przyjaciółka
Viva Najpiękniejsi
Dziecko na okładkę

Stop

Blog może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich. Jeżeli nie masz 18 lat, nie powinieneś wchodzić dalej.

Rezygnuję Wchodzę


marzec28

Poezja ;D

dodano: 28 marca, 19:35 przez Teresa Kok*****


 

uu7lzhldb8orq19ojyrm.jpg

       "Dziwny ten świat"

Dziwny jest ten świat -  stwarza kłopoty i nimi rządzi - człowiek - człowiekowi wilkiem i - jeden drugiego sądzi.

               

 

Krzywda, krzywdę goni - dobroć - zło zamiata - czy jest gdzieś we wszechświecie - lepszy kawałek świata ? 

                   

Dokąd pójść - po sprawiedliwość dla ludzkiej bezmiary ? Na zło prawdziwe - nie ma adekwatnej kary ! 

                 

Politycy - są ich całe chmary - tylko o swe stołki dbają. Przed wyborami - jedynie - są hojni i  dobrze gadają...

                  

Szczury, krety, osy  - polityczni agenci i donosiciele. Czyhają i atakują przyjaciół - jak zolądek zatrute ziele.

               

Molestowania , mobbingi i dyskryminacje - to współczesności i zła powszechnego aspiracje ! 

          

 

                                                      1.Miłość 

Przyszła do mnie miłość niespodziewanie,

Pani z twarzą szalonego olśnienia.

Podała mi na tacy słodkie danie.

Odziana w szaty rajskiego objawienia.

Oczy miała jak kasztany jesienią

Rzucała słonkiem w me włosy z rumianku.

Okryła mą duszę wielką nadzieją...

Była mi bliską nocą i o poranku.

Przyjęło ją moje ,naiwne odwzajemnienie.

Lecz ona szukała trudnych dróg.

Miłość z oszustwem szły jak ciene.

I przekroczyły szybko, nienawiści próg.

Otworzyłam dla niej serca swego podwoje.

Pielęgnowałam  ją jak ogród pięknych róz.

Znosiłam z nią zycia, trudy i znoje.

I nic z tego- odeszła  i nie ma jej już.!

                                      

                                              2. Senny ślub

 

Braliśmy ślub...

Niosłeś mnie na rękach,

aż do ołtarza

tak we śnie się zdarza

Jak stokrotka polna-

lekka i frywolna byłam-

czule do ciebie się tuliłam.

Byłeś w tulipanowym fraku-

usta twe lśnily-

kolorem polnego maku.

Ja miałam suknię-

jak rozwinięta biala roza.

W ręce mej-

jaśminów wiązanka nieduza.

Na mej głowie pachniał -

z bzów wianek -

i rozwiewał welon,

z wiosennych sasanek.

Szczęscia czar nas niósł ;

Zbierałeś nektar z mych ust.

Rozrzucałeś wkoło słodkie cukierki.

Z oczu twych tryskały płonące iskierki.

Cichutko obiecywałeś mi ...

Zycie jak w bajce -

I darowałeś swe serce na zawsze.

Tak miało w naszym zyciu być,

lecz to był tylko sen. -

Tak mogło tylko się śnić ! ...

                         

 

        Spotkałam   wczoraj  -  miłość...

        Co  za nostalgia  i  radość!

        Serce  me  miało  szesnaście lat.

        W dłoniach  rozkwitał - ambrozji  kwiat.

        A ona - tak  chciwie  - ona ...

        W me  młode  ramiona  wtulona.    

        Taka zwiewna,lekka  i  różowa.

        Kusząca,cichością   ukojona.

        Iak   miód  jej   szeptu  słowa.

        Czułości  niebiańskiej   oczy

        Nie  wiem, czy jeszcze -tak mnie zaskoczy !

        Z  serca  wyrosłeś   wiosenny kwiateczku.

       Swe pachnące  płatki -   skladałeś.

       W mym   - policzka   dołeczku.

       Jak pawie   piórko ,frywolnie  fruwałeś.

       W srebrnych  kroplach ,rannej  rosy.

       Ciepłości  mych  stóp-  szukałeś.

       Mymi  myślami i  sercem   wirowałeś

       Pieszczotliwie  w    me usta  spragnione.

       Czar   dozgonnej  wierności   sypałeś.

      Nostalgia  miłości   ,z  młodości  zrodzonej.

      Rajsko  w  pełni księżyca,serce  mamione.

      TAKIE  piękne   uczucie   a   -jednak  

      JAK   pajęczyna,szarzeje  i   nitki  zrywa.

      Zamienia się  w wodę  - i strumieniem  odpływa...

                                                             TERESA K. 

 

 

 

                                            Kochaj mnie

 

 

Kochaj  mnie- jakbym  była  różą

Kochaj  mnie - jakbyś  był  bratkiem

Napełnij moje serce i duszę

Swej namiętności i czułości dostatkiem.

Świtem mnie kochaj i  nocą

I rankiem z krysztołową rosą.

I całym pięknem serca i jego mocą.

Przynoś perły uczuć rozwianym wlosom.

Kochaj mnie-bo pragnę  tego...

Skrzydla  miłości daj pragnieniom.

Nie odmawiaj mi tej radości-to nic złego

Daj szansę  mi  i moim marzeniom .

W dzisiejszym zgiełku i zamęcie .

Kochaną być i kochać szczerze.

To - raj na ziemi i szczęście!

Myśle,że pokochasz mnie-w co mocno wierzę!.

 

                                             Myśl marca

 

 W Kołobrzegu myśli tęskne zostawiłam,

W falach morza serce swoje  zatopiłam.

 

  wiersz 5  cd.cyklu

 

 

                                Senny  bal

 

   Snił  mi się   bal  -

   byliśmy  razem - ja  i  Ty.

   Z rosy  miałeś garnitur .

    Ja  miałam  suknię  z  mgły.

    Tańczono  w  zadumie  i z lekka

    Taniec  , zmęczonego  człowieka.

     Nagle ,stanąłeś  pośrodku  sali .

    Wszyscy    w  tańcu  się  zatrzymali.

   Twój  cień ,owinął  się...

   W   mojej   sukni  mgle.

   Delikatny  , subtelny,rozkoszny.

   Zsunął  si ę   pod   moje   stopy.

   W  miejscu  tancerzy.

  Pojawiły  się  niebieskie  obłoki.

  Z  mego  ciała dusza  uleciała.

  W  pajęczynie  nieba ...

   Z Twoją   się   spotkała.

   Byłeś  jak  szczęścia słodkie łzy.

  Taki  piękny  i  czuły  ,który po nocach...

  Marzycielce  się   -  marzy   i  śni.

  Całowałeś me   usta,zbierając cierpki pyłek.

  Delikatnie -  motyla ,dotykał  motylek.

 ...   lecz   krótką   chwilę.

  Morfeusz  przerwał   -nić  cieniutką  snu.

  Skończył  się  miłosny   cud...!

                                    w.6

 

              Meandry    miłości

 

   Miłość   jest , jak   miód.

   I  jak , ziarno  gorczycy.

   Znosi , kazdy  życia  trud.

   I  jest , koszem   słodyczy.

   Mknie w slońcu i gdy deszcz pada.

   Skrada  się  lub odważnie kroczy.

   I    ma  różnego  koloru oczy.

   Czasem  jest , jak  anioł  niewinna.

   I  też    zazdrosna ,  zdradliwa.

   Słodka  i  cierpka jak pigwa.

   Często  jest  delikatna  i  tkliwa.

   Liczne  są  miłości  atrybuty.

   Gra  uczuciami  i   serca  kusi.

   Taki  , czar  jej przez los  wykuty

   Miłość  liczne  przymioty  mieć  musi....

 

               w.6

             Głód   duszy

 Podaruj  mi  choć-

 Czastkę  swego  serca.

 Daj  mi  maleńki skrawek uczucia.

 Bez  ciepła i miłości  Twej

 Niczym  ,jest   moja  dusza.

 Chyba  już   wiem  -

 Nie  zdarzy  sie   żaden  cud  !

 Twe  serce  twarde  jak  głaz

 Chłodne  i  zimne, jak  lód.

 Już  nie  da się  złożyć piosenki.

 Ze  zniszczonych  ,zdartych nut.

                                   

 

                                                 

Ku pamięci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i wszystkich ofiar.  

 

 Pogrążeni  w  żałobie  -  pamiętajmy,  że śmierć   jest  wszechmocna   .

 Niszczy   materię ,ale  nie  ma mocy  nad  duszą.

     Tragedia  naszej  Ojczyzny  nie  omija.

      Nastąpiła  powtórka  dawnego  Katynia.

      Niepojęta  tajemnica  Bożej   opatrzności.

      A nam  pozostaje  - modlitwa,pamięć i życie w jedności i życzliwości.

 

 

                                                T.K.   

 

             Niepewna  miłóść

Nie wiem skąd  .....

Przyniosło życie to  uczucie  -

Zamieszkało  w   mym   sercu -

Trochę      mniej-  niż   krócej .

 Niebo    i   księżyc  noce    nasze  rozjaśniały.

  A  dzień nabierał  słonecznej  barwy.

 Wielkie ,to    szczęście -

 Chociaż przez    chwilę ,być   kochaną.

Mieć  ; górę tęsknych   mśli  i buzię  roześmianą.

Letni wiatr ,pieszczoty  nasze  gładził.

 A , los  -  rozdrożami  nas    poprowadził.

Szybko ;     to co  piękne   się  skończyło.

 A  ja, do  dziś    nie   wiem.

Jak  ,naprawdę  z   naszą   miłością     było  !...

 

 

 Moj anioł. Dla Kingi ;D

Pragnęłam spotkać swojego Aniola ...

Szłam wśród zbóz drózką polną - 

Nagle - ciepły, bliski głos  woła-

Jestem tutaj moja droga ! 

Gdzie jesteś ? Nie widze cię.

Nad twoją głową -

I w duszy twej zasłonie wiszę -

twoje myśli i rytm twego serca  slyszę !

Jak wyglądasz mój niewidzialny Aniele ? 

Duch mój - podobny do duszy w Twoim ciele.

A dusza twoja jak wygląda ? 

Spójrz na zdzbło trawy i na kwiatek polny - 

W nich duch mój tkwi frywolny.

Tak samo w Tobie drzemie moja anielska siła.

Jak zboczysz na złą drogę

Ona - będzie cię bronila.

Więc - nie czekaj na nasze spotkanie.

I nie myśl o moim wyglądzie.

Spaceruj i zyj bojaźliwie i godnie - 

Twarzą w twarz spotkamy się.

Na ostatecznym boskim sądzie.

Ja - Anioł stróz twój Boży 

Jestem z tobą o kazdej porze !

Dbam o twój  smutek, twoją radosć - 

I o to - w jakiej jesteś potrzebie ...

Wierz mi- Człowiek-

Prawdziwe szczęscie spotka jedynie w Niebie.

I tak rozmowa nasza się toczyła ...

Ciepła, szczera i miła.

Za płotem stał moj dom - 

Marzenia w polu zostawilam...

Przede mną furtka -  drózka się  skończyła.

 

 

Miłości

Świat sezamem jest rozmaitości.

A w nim :

Kuferki różnych miłości.

Miłość fałszywa i prawdziwa.

Młodzieńcza - głupia zwariowana.

Starsza - mądra i dojrzała.

I tak, jak rożni są przyjaciele.

Miłości jest wiele.

Pazerna ,co wszystko zabiera.

I ta,do bólu oddana i szczera.

Spokojna ,jak strumyk,Nemezis uciszona.

Zwariowana,głośna i szalona.

Są też miłości:

Bliskie jak dwie gwiazdki na niebie.

Niby kochające,ale dalekie od siebie.

Wzajemne i nieodwzajemnione .

Burzliwe,jak fale morskie wzburzone.

Są i inne:

Uczciwa i bezinteresowna.

Jak Afrodyta piękna i nadobna.

Jest miłość żądzą zakuta.

Podstępną Amora strzałą zatruta.

A także są :

Niewierna i najwierniejsza.

Druga,trzecia,czwarta i pierwsza.

Krótka,mglista i przelotna.

Jak Nimfa ,chwilowo zalotna.

Czuwająca, dozgonnie wieczna.

Serdecznych uczuć strażniczka

Nike , odważna i waleczna.

T.K.

Refleksja nad wczorajszym dniem.

Z A Z D D R O Ś Ć

 

Spotkałam wczoraj zazdrość.

Miała suknię z nienawiści.

I woalkę z suchych liści.

Wychodziła naprzeciw zawiści.

Obok niej,w żółtej sukience szła zdrada.

Za nimi podążały ; chytrość i pogarda.

Wszystkie, złym duchem odziane.

Bogactwem łatwym i dumą zalane.

W jednych ; hardość i podłość duszy.

Drugim, diabeł złością służy.

W sukniach gorzkiej namiętności powiewie.

Snują się po świecie -

SĄ WSZĘDZIE -

Tak blisko siebie - je znajdziecie !...

 

Aforyzm majowy

 Wiosna ,maj -uczucia radośnieją....Świat do życia pędzi i szaleje.

Serca płoną miłością i słonkiem złotym do innych się śmieją!...

maj 2010 r.

 

 W I A T R O Ł O M Y U C Z U Ć - opowiadanie wspomnień cz.1

 Umiłowanie mojego Mazowsza

###############################

 '' Wieje wiatr wieje.

Łamie krzewy i drzewa .

Wspomnienie niesie tam -

Gdzie przeszłość zalesić trzeba !...''.

 

 

Na równinie mazowieckiej wśród wstążek Buga,Narwi i Wisły - piękne, dzikie

krajobrazy ,malowane pędzlem natury ,powoli nikną w swojej oryginalnej krasie.

Tutaj przeżyłam dzieciństwo,młodość i tu pozostanę na zawsze.

Mój dom rodzinny położony był w miejscu wszystkich barw codzienności wiejskiej.

Na kamiennych podwalinach,drewniany,solidnie wykonany z pięknie rzeżbioną werandą

i użytkowym strychem. W oknach skrzypiały na wietrze malowane na zielono okiennice.

Leśniczówka - Zalesie ,wspaniale położona wśród mazowieckich lasów,łąk i pól.

W oddali widać było horyzontalny zarys najbliższej wioski Łosino.Mój ukochany dom,

znajdował się pomiędzy dwoma pasmami lasów. Dumnie stał ukryty w borach – kompleksie

natury i ekologii. Obraz krajobrazu wywoływał wrażenie bajecznego,cudownego miejsca

na ziemi. Leśniczówka wkomponowana w ten pejzaż była azylem dla wczasowiczów

z Warszawy.Śliczność tej okolicy sprawiała,iż dusza moja od dziecka, romantyczniała,

a las nie miał dla mnie żadnych tajemnic. Toczyłam rozmowy ze starym dębem,

przemawiały do mnie brzozy,smutki moje,rozweselały ptaki swoimi koncertami.

Podczas wieczornych spacerów po lesie , w moje uszy wpadały przepiękne kompozycje,

 

mazurków ,preludiów , etiud ,które wydobywały się ze smyczków brzóz . Ich gałązki,

trącane leciutkim wiatrem ,tworzyły zachwycające i rozbudzające serce i duszę melodie.

Runo leśne,pachniało jagodą i poziomką, a w powietrzu unosił się rozbrajający zapach

sosnowej i świerkowej żywicy.

Miejsce to było dla mnie radością, niedogonionym zachodem słońca, tęsknotą dnia.

Kilka metrów od leśniczówki w gąszczu krzewów i drzew przebłyskiwała, przestrzenią

i błękitem słonecznego nieba - polana. Po środku polany lśniło swym czystym lustrem

wody jedyne w lesie żródełko . Wokoło zadziwiająca bujność traw,dzikich roślin,a wśród

nich moje ulubione fioletowe dzwonki. W górę pięły się pnie sosen,świerków, a ich korony

delikatnie i subtelnie tańczyły poloneza,czasami rozbudzone wiatrem,wywijały siarczystego

oberka. Najpiękniej polana wyglądała w maju ,po deszczu . Ze zródełka unosiła się para.

W koronach drzew,wisiała wielobarwna tęcza. Zwierzątka leśne licznie gromadziły się

przy swoim poidełku. Sarenki,jelenie,dziki,lisy – otaczały zgodnie swoją studzienkę z wodą.

Gasiły pragnienia upalnego dnia.Kąpielom, pluskom,zabawom nie było końca.Na złamanym

konarze sosny,rzuconym przez wiatr na wodę,jak po kładce biegały wiewiórki , wymachując

rudymi kitami.

Tak to był raj dla zwierząt. Mój też .W mojej osobowości rozkwitało umiłowanie ojczystej

ziemi, mojego kochanego Mazowsza. Do dzisiaj mnie ta ziemia od innych jest milsza.

Tutaj stąpam po piaskach. Tutaj błądzę po przeszłości zgliszczach.

                    • 2 -

Bardzo zaprzyjażniłam się z moimi leśnymi przyjaciółmi. Przychodziłam na polanę

w każdej wolnej chwili . Miejsce to przywracało mi wiarę ,iż świat jest piękny,życie ma sens

i warto chociaż marzyć. Często w leśnej ciszy kończył się wspomnieniami i nostalgią,

kolejny dzień mojej młodości . Obok mnie siedział lub biegał mój kumpel Azorek ,który

ganiał zaprzyjażnionego zająca .Była to fajna ciesząca oczy zabawa w ganianego.

Zdumiewało mnie to miejsce. Na skraju lasu rozległe pola i łąki ciągnęły dal ,dokąd

okiem sięgnąć. Łany urodzajnych zbóż , szumiały i kołysały się jak fale pogodnego morza.

Wiatr grał w nurcie przepływającego tuż przy leśniczówce strumyka. Ptaki leśne i polne,

śpiewały prześliczne kuranty i ballady o tym - jak dobry Bóg ,stworzył tak cudowną

krainę. A z ich ptasich piosenek wyrywały się słowa ,które niosło echo ponad lasem,

daleko.daleko... Refren ptasich koncertów mam w uszach do dziś '' zatrzymaj się

człowieku,nie śpiesz się ,żyj chwilą ,żyj dniem. Spójrz jakie dziwy .przyroda kryje, nie

goń za majątkiem,nie tylko po to ,na tym świecie żyjesz .'' Takie odnoszące się tony

do rozpędzonego człowieka było słychać w głosie natury .W mojej głowie układały się

już rymy poetyckie ,w duszy grała nostalgia rozbudzona siłą twórczej Veny. I tak ,

powstał mój pierwszy utwór poetycki ;

 

Ballada mazowiecka

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Kwitną sady,szumią lasy.

Wiatr ,gra w nurcie rzeki.

Wierzby i brzozy wtórują radośnie.

Mazowieckie ,ludowe przyśpiewki.

Spod sklepienia błękitnego nieba.

Śpiew skowronków ,płynie na równinę.

Stworzyłeś mój dobry Boże .

Malowniczą ,prześliczną krainę.

W polu rolnik, ziemię orze .

W zbożach płoną maki.

Mazowieckie, barwne łąki.

Żaby, bociany i tataraki.

Miasta i wioski zadbane.

Ludzie gdzieś się śpieszą .

Idę i ja do swojej szkoły.

Zieloniutką polną ścieżką.

W sosnowych borach sarenki i dziki.

Po polanach wesoło biegają .

A na polu,mego dziadka .

Smacznie śpi,pod miedzą zając.

Wszędzie pięknie jest.

Rodzinnie i miło ...

Tutaj ja się urodziłam.

Tutaj życie,mój dom urządziło.

Po tej ziemi,stąpać się uczyłam.

I po kwietnej łące,motyle goniłam.

Tutaj ,wszystko jest mi najdroższe...

Bo to, moje ukochane - piękne Mazowsze !.

 

 

Wiatrołomy uczuć cz.2

Znaki czasu - pierwsza miłość

*******************************

Letnie poranki jawiły się blaskiem złocistego słonka,mgiełką srebnej rosy,zapachem

bzów i jaśminów pod oknami wiejkich chałup.

Azorek i ja przed śniadaniem podziwialiśmy piękno natury nad strumyczkiem.Tam,

przyroda witała dzień radością i witalnością swoich sił. Siadałam na kamieniu, Azorek

brał ranną kąpiel. Z dala dzwony od św. Izydora wydzwaniały podziękowania stwórcy

wszechświata '' za słońce,niebo,wodę,cały świat,za kwiaty,ptaki,lasy ,pola i za miłość

ludzi''. Pieśni przyrody rodziły się w mojej romantycznej ciszy duszy.Uwielbienie do stron

rodzinnych pozostaje na zawsze.Każdy ,ma swoje najdroższe miejsce na ziemi ,bądż

wierną pamięć o nim.

Ojciec mój był leśniczym.Często w naszym domu odbywały się spotkania stróży

lasu.Wtedy ja i dwaj moi bracia,mieliśmy czas dla siebie.Mama krzątała się po podwórku

i ogródku.Ja ,czesto rowerem jezdziłam do wsi i swojej najserdeczniejszej koleżanki

Mirki.Byłyśmy wiernymi ,przyjaznymi sobie osobami. Miałyśmy wiele sekretów.

Pewnego dnia ,jadąc do koleżanki,spotkałam po drodze listonosza ,były to wakacje.

Zaczekaj Nina ! - zawołał . Mam dla was depeszę. Co to za wiadomość ? - A , zjeżdżają

do was warszawiacy !. Ale ,będzie gwarno i wesoło w tej waszej oazie- odrzekł

i odjechał. Wpadam do Mirki i wołam ; Bedą fajne wakacje!.- przyjeżdża ferajna z

Warszawy.Mirka oczekiwała od dawna na swoją sympatię Włodka poznanego dwa lata temu.

Teraz ,to my miałyśmy już po 16 lat. Były z nas niebrzydkie laski,ja blondyna, ona

brunetka. Wiesz Nina - rzekła koleżanka. Tego lata to i ty zakochasz się po uszy...

Co ty bredzisz ! .A założysz się ,że tak. A o co ? . No o noc spędzoną w lesie.Ty ze swoim

nowopoznanym i ja z Włodkiem. I tak pogwarzyłyśmy ,śmiechom ,żartom nie było końca.

Moje usposobienie przepełnione jest do dzisiaj humorem i uśmiechem. Mirka odprowadz-

ła mnie pod las i rozstałyśmy się.

Za trzy dni ,w sobotę zajechała do naszej leśniczówki cała grupa gości. Jedna połowa

domu z werandą od strony lasu była do ich użytku. Przyjechała ciotka Zuzia z córką

Krysią, ciotka Wanda z Włodkiem ,chłopakiem Mirki ,koleżanka ciotki Zuzi z mężem

Jurkiem i synem Markiem. Oni byli tutaj na wakacjach pierwszy raz.I właśnie wróżby

Mirki roztaczały swój czar.Ten młody chłopak,ten przystojniak ,pełen wdzięku od razu

wpadł mi w oko. '' Boże ,szeptałam nocą sama do siebie.Muszę go poderwać.Jest jak

marzenie; śniady brunet o piwnych oczach,jak kasztany. Ma taki zgrabny nosek,namiętne

usta,białe jak śnieg zęby i lekki młodzieńczy zarost.'' Mój typ .. Mój typ !....wołałam

do drzew, zwierzątek, kwiatów na polanie. Już wiem,- zauroczył mnie ten Marek.

Rozkwitała w moim sercu nadzieja na coś nadzwyczajnego,coś pierwszego i cudownego.

Nogi i oczy nosiły mnie za nim. On odwzajemniał moje zainteresowanie jego osobą.

Wodził za mną oczami od pierwszego wejrzenia, lecz był bardzo,bardzo nieśmiały.

Na drugi dzień Włodek poszedł do Mirki.Goście z rodzicami zabawiali się.

My oboje ,jak błędne owieczki ,krążyliśmy wkoło lesniczówki.Moja śmiałość była

większa . Marek- mówię - chciałabym pokazać Ci cudowne miejsce w tym lesie.

Tak ! - proszę ,bardzo chętnie . Idziemy? , Idziemy !

 

c.d .n.;

 

 

 

Wiatrołomy uczuć cz.3

 

Pod płaszczem pozornej mej nieśmiałości z niedowierzaniem zaczęło spełniać się

marzenie nastolatki. W milczeniu ,bez pośpiechu błogim spacerkiem wkroczyliśmy

na leśną drogę. Odurzył nas zapach leśny. W powietrzu było parno i nagle lunął ciepłydeszczyk. Pod baldachimem rozłożystej jarzębiny stanęliśmy jak pod parasolem .Wtedy Marek przytulił mnie i pocałował w policzek - kilka razy wyszeptał ; podobasz mi siębardzo,bardzo... Serce me przeszedł dreszcz szczęścia i radości. Wiesz , wyszeptałam i ja - też bardzo Cię polubiłam . Nie mogłam pierwsza wyznać miłości od pierwszego wejrzenia. Motałam się w myślach i słowach. Deszcz ustał , ruszyliśmy na polanę.Zwierzątka otaczały miejsce swojej kąpieli i fikuśnych zabaw . Źródełko parowało,zapach runa leśnego roznosił eteryczną woń , która drażniła nasze serca trącone strzałą Amora . Nie wiem skąd , tuż za mną znalazł się mój Azorek i ciepłym spojrzeniem spoglądał na Marka. Chyba to dobry znak - pomyślałam i jemu wpadł w oko.Nina , Nina ... nagle woła radośnie Marek. Zobacz - jak zabawnie tańczą dwie wiewiórki na konarze drzewa. Spojrzałam , tak - rude kity wirowały w różne strony. Sprytnie podskakiwały to w górę ,to w bok uderzając w swoje przednie łapki, a skacząc na tylnych.Poczuliśmy się jak w teatrze zwierząt. Jak to możliwe, szepnął Marek ,poderwał moją dłoń i subtelnie ucałował. Azorek podskoczył i złapał go lekkim chwytem za spodenki.Tak piesek był moim przyjacielem i zazdrość okazała się słuszną. W uścisku dłoni,

pełni pozytywnych wrażeń wróciliśmy do domu. Za płotem Mirka głośno krzyczała -

Uszanowanie miłości ! ... Co Ona wykrzykuje,oboje speszyliśmy się . Robimy dzisiaj

ognisko - oznajmił Włodek !. Przyjdźcie na dziewiętnastą do Mirki. Fajnie, fajnie !

zawołał mój chłopak. Miałem jechać nad morze,a siłą rzeczy znalazłem się tutaj. Piękne

krajobrazy, bajeczny las - i Ty moja królowo. Wybacz mi , - jesteś moim snem, tak

wiele razy jawiłaś się w moich sennych marzeniach. Czy, czy ... masz kogoś ?...

zapytał powściągliwie. Nie, nie - odrzekłam. Od dzisiaj jestem Twoim chłopakiem -

zgadzasz się, zgódź się , błagam . Dam Ci odpowiedź wieczorem - w duszy mej, już

huragan wypychał na wolność słowa tak ,tak...

Słońce chowało swą purpurową twarz za horyzontem. My szliśmy blisko siebie, dróżką

polną porośniętą wysokimi trawami. Cieplutki , lekki wietrzyk niósł echem , śpiewne

szumy lasu, zbóż i rechot żab.

Zabawa u Mirki była udana. Zebrała się młodzież z wioski. Pieczono kiełbaski, skakano

przez ogień i tańczono przy muzyce z adapteru . Jadą wozy kolorowe,były hitem tamtego

lata. Marek miał trochę zmartwioną minę, gdyż podrywał mnie adorator Zbyszek.

Okazywał swoją zazdrość i chciał wracać. Szliśmy przez łąki i dotarliśmy do głównej

drogi wiodącej do leśniczówki. W powietrzu panował błogi spokój. Noc była bardzo

ciepła,aczkolwiek gwiaździsta. Bawiliśmy się złotymi punktami na wysokim niebie.

Marek wymyślał ; Ninka spójrz, te dwie gwiazdki nad nami -to My....Trzymając mnie

za rękę nagle zatrzymał się , a potem błagalnym tonem rzekł. Miałaś dać odpowiedź.

Czekam , pełen niecierpliwości. Co - ty tak drżysz ? - pytam. Nie rozumiesz, takie dziwne!.

To z miłości do Ciebie. Nie wiem ,co się ze mną dzieje. Obiecywałem sobie, że zakocham się

po studiach. Uczuciem nie można rządzić. Oniemiałam i znieruchomiałam . Noc ukryła moją

śmiałą radość. W głębi serca , czułam tak samo. Tak samo mocno, biło moje serce.

Słyszysz mnie – szeptał . Czekam na odpowiedź. Tak- Marku, słucham, słucham ...

To znaczy,że możemy chodzić ze sobą. A Ty co do mnie czujesz ?. Byłam w tej chwili,

okrutna - Czas pokaże co z nami będzie. Posmutniał, czekał na odwzajemnienie słów

miłości. Ja ,jeszcze bardziej ,być może byłam w nim zakochana. I dlatego ,nie mogłam

wyrwać z siebie - kocham Cię, kocham Cię ....Niebo granatowe nad nami rozbłysło

gwiazdą pierwszej miłości. Spontanicznie wpadliśmy w swoje ramiona. Pocałunki, słodkie

jak miód zamknęły nasze usta. Wtuleni ,że aż słyszeliśmy rytm naszych serc ruszyliśmy

 

w stronę domu. W kilku oknach leśniczówki jeszcze paliły się żarówki. Dorośli finalizowali

swoją ucztę. Na podwórku przywitał nas Azorek, mrucząc radośnie. Rozstaliśmy się

w milczeniu. Marek poszedł spać na strych. Ja pościeliłam sobie na werandzie. Wtulona

w koc ,przytulając pieska zasnęłam po pełnych gorących wrażeń ; dniu i wieczorze.

W myślach sennych świeciły gwiazdy szczęścia , w sercu wiatr łamał uczucia, pierwszej

młodzieńczej miłości.....

 

 

 


photo
Mazowiecki krajobraz: , Zdjęcie pochodzi z notki Poezja ;D


Dodaj do:


Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
kasim 6 kwietnia, 19:10 kasim napisała:

ciekawe są wiersze!!!! zapraszam na mojego bloga
http://kasim.blogerki.pl/